Na smutki Bieszczady – autostopem

Miała być Chorwacja, mistrzostwa autostopowe, jeżowce i dużo słońca. Niestety rzeczywistość trochę pokrzyżowała nam plany i okazało się, że nie możemy wyjechać na tak długo tuż przed sesją… Za to były Bieszczady autostopem.

W Bieszczady dojechać jest trudno. Czy to pociągiem a potem busem czy autostopem trzeba na to przeznaczyć cały dzień (na bezstresowy autostop liczyłabym około 11 godzin, szczególnie, że zazwyczaj trzeba się często przesiadać) . Jeździmy zazwyczaj z Sękocina lub okolicznych miejscowości (trzeba wsiąść w jeden z autobusów jadących w tym kierunku na Okęciu),  przez Radom, Rzeszów i Sanok.

Tym razem trochę niefortunnie zdecydowaliśmy się jechać w niedzielę, co zakończyło się noclegiem pod namiotem w Rzeszowie. Ale nie narzekaliśmy, Rzeszów wieczorem bardzo urokliwy, pachnie wszystko i kwitnie, a i piwo nad rzeką tanie.  Za to następnego dnia z rana udało nam się złapać Ukraińca, który dowiózł nas prosto do Wetliny.

Same Bieszczady piękne jak zawsze, chociaż straszliwie zatłoczone. Odstrasza ten tłum i warto szukać trochę mniej popularnych szlaków (my testowaliśmy popołudniowe łażenie po górach – wyszliśmy z Wetliny o 16 na połoninę wetlińską i od 18 byliśmy praktycznie sami na szlaku, temperatura też okazała się znacznie znośniejsza) i spacer szlakiem konnym. Mimo wszystko trochę to zniechęca i kusi nas coraz bardziej wyprawa za ukraińską granicę.

Ceny na majówkę oczywiście poszybowały w górę, ale sposobem na wyrównanie strat okazał się niezawodny autostop. Bieszczady to niewątpliwie najprzyjaźniejsze autostopowiczom miejsce w naszym kraju😉 Wystarczy wystawić kciuka i już ktoś się zatrzymuje. Czyli  czeka się krócej niż na busik i jest o wiele ciekawiej.

Ostatecznie do busików zniechęciliśmy się po przygodzie w Wetlinie – godzina 21 wyszliśmy z koncertu i próbujemy łapać stopa. Jest dość ciężko, bo chcemy aż do Ustrzyk Górnych, a wszyscy jadą raczej blisko. Po 10 minutach podjeżdża busik. Kierowca mówi, że może nas zabrać za 10 zł od łebka – mówimy (z resztą zgodnie z prawdą), że tyle to nie mamy i spróbujemy jednak złapać stopa. Busik odjeżdża, a ruch coraz mniejszy, ale jesteśmy spokojni – nocleg zawsze się znajdzie. Po 40 minutach podjeżdża samochód osobowy – w środku kierowca tamtego busika. Mówi ‚nie chcieliście ze mną jechać busem to teraz samochodem was nie zabiorę’, śmieją się złośliwie z żoną po czym odjeżdżają. Jesteśmy lekko zszokowani, a po dwóch minutach łapiemy stopa prosto do Wołosatego, więc wszystko dobrze się kończy. Jedno jest pewne – busem w Bieszczadach już nie pojedziemy😉

Taka ilość turystów w Bieszczadach ma swoje plusy – wieczory przy ogniskach..

I nowe bieszczadzkie marzenie – trafić w góry podczas inwersji

Gdzie spaliśmy:

Maj 2012

PTTK w Wetlinie – 13zł/osoba w namiocie -super położone nad rzeką minusem jest brak kuchni, wrzątek płatny

Hotelik pod Tarnicą – 15zł/ osoba w namiocie za to mamy dostęp do kuchni. poniżej widok na Tarnicę z pola namiotowego

Maj 2011 + dom rekolekcyjny w Ustrzykach Górnych – 23zł/osoba w 4os. pokoju

schronisko w Lutowiskach – 11zł/osoba w wieloosobowym pokoju

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s