Ouarzazate i szalony autostop

Następnego dnia wędrujemy na koniec miasteczka, by wyruszyć dalej. Szybko zabiera nas wesoły marokańczyk, który sam trochę zwiedza Maroko i pokazuje nam różne miłe miejsca. Po drodze mijamy miasto różowych sklepików – sprzedające specjalność regionu czyli wszelkie możliwe wyroby z róż (proste – różowy sklepik to chyba musi być z róż..) Perfumy, mydełka, kremy, woda kolońska, maseczki, szampony, odżywki i wszystko mocno walące po oczach kolorem. Raj małej dziewczynki.

Ouarzazate samo w sobie jest mało ciekawe, chociaż podoba nam się jego spokój. Wieczorem odbywa się koncert z konkursem śpiewu dzieci. Mimo to naszą główną rozrywką tutaj okazuje się jedzenie – jest super tanie i naprawdę dobre (pierwsze naprawdę smaczne tajine).

Następnego dnia ruszamy w stronę Marrakeszu z jednym tylko przystankiem – kasbah  Ait Ben hadou. Jak najbardziej warto się tam wybrać, bo miejsce jest zupełnie bajkowe. Występowało m. in. w Gladiatorze i Grze o Tron, także to dodatkowa atrakcja dla fanów.

DSCF7505 DSCF7489DSCF7478

Próbujemy dostać się do głównej drogi, ale jest 14 i ruch całkowicie zamarł. Siedzimy przy drodze. Oczywiście latają za nami dzieciaki, które Adam odgania sprayem na natrętne dzieci (A dokładniej naszym nowym patentem – butelką wody z rozpylaczem, która chłodzi najlepiej na świecie). Myślę, że dzieci cieszą się z tego bardziej niż z dirhamów o które tak proszą każdą napotkaną osobę. Tak więc siedzimy przy drodze i tłumaczymy taksówkarzom, że 30 dh od osoby za 10 km to NIE jest uczciwa cena. W końcu udaje nam się zabrać za 10dh/osoba.

DSCF7509

Taksówkarze to jedni z najgorszych naciągaczy – zaraz po sprzedawcach srebrnej biżuterii i pustynnych hotelarzach. Warto wiedzieć ile km dzieli nas od celu i pytać ile oni chcą od osoby. Ogólnie tutaj taksy funkcjonują jak minibusiki i płacimy za siebie, nie za całą taksówkę a kierowca po drodze upycha w środku kolejnych pasażerów (bo do starego mercedesa mieści się przecież 7 osób).

DSCF7513
Z głównej drogi zabiera nas taxa mimo, że 10 razy powtarzamy, ze nie mamy pieniędzy i chcemy jechać autostopem. Początkowo jestem nieufna, ale kierowca wydaje się rozumieć koncept autostopu i decyduję się wsiąść. Kierowca niefortunnie okazuje się pierwszym marokańskim kierowcą, który jeździ szybciej niż w ślimaczym tempie. Licznik ma zepsuty, więc nie mamy dokładnych danych, ale jedzie szybko. Pech chciał, że droga wiedzie przez Wysoki Atlas – wąskie kręte drogi, przepaście i niesamowite widoki. Wszystko dobrze się kończy – nie dość, że przeżyliśmy to jeszcze nie musieliśmy nic płacić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Maroko 2012 i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s