Woodstock – Berlin

Woodstock to jeszcze nie podróż – pełno przyjaciół, spotkania ze starymi znajomymi i ogólnie wszystko dość przewidywalne w swojej nieprzewidywalności. Parę dni w stanie mniej lub bardziej nietrzeźwym i jednakowo brudnym i czas ruszać dalej. Kierunek Berlin! Na dowidzenia znajdujemy puszkę piwa przyniesioną pod nasz namiot przez małą rzeczkę, która wytworzyła się na skutek nocnej ulewy. No cóż, dobry znak!

DSCF7002

Kierunek – Berlin

I ciągle nie czujemy, że jesteśmy w drodze. Bardzo szybko łapiemy stopa, który zawozi nas pod samą granicę. Stąd po pieszej wędrówce przez Frankfurt (ten nad Odrą, po tym nad Menem będziemy łazić już następnego dnia) łapiemy pana Niemca, który dowozi nas do Berlina (czyli 20 km dalej niż sam jedzie). Pan Niemiec nie przestaje nawijać po niemiecku, nie przejmując się zupełnie faktem, że mało co jesteśmy w stanie zrozumieć (przestroga na przyszłość – jeśli nie jesteś mistrzem niemieckiego nie pytaj w tym języku o drogę, lub inne proste sprawy – nie ma szans na krótką i zrozumiałą odpowiedź prawdopodobnie czeka Cię 5minutowa tyrada z której nic a nic nie zrozumiesz :D).  Za to jest przemiły, sadza nas w knajpce, zamawia po coli i zupce rybnej – miłe powitanie! Po jakimś czasie przypomina sobie o ukochanym piesku, który siedzi sam biedny i smutny w domu, pakuje nas do samochodu i dowozi pod bramę branderburską.

Tylko wysiadamy z samochodu a już podbiega do nas Faustine – francuzka, którą miesiąc wcześniej gościłam na couchsurfingu! Zupełnie się nie umawiając znajdujemy się w tym samym miejscu w tym samym czasie w wielkim mieście jakim jest przecież Berlin. Taki to dzień małych cudów.. Cieszymy się wspólnie i postanawiamy spróbować szczęścia robiąc mały pokazik – fireshow, zarobki nie są powalające ale zawsze to miła zabawa.

DSCF7018DSCF7022

Następny dzień to odpoczynek po Woodstocku. Kąpię się dwa razy mając nadzieję, że starczy mi na zapas.. Włóczymy się po berlińskich przedmieściach, robimy małe zakupy, załatwiamy sprawunki i ciągle jeszcze jest jak w domu. Wieczorem kolejna wyprawa pod bramę branderburską gdzie spotykamy innych fireshowców i występujemy wspólnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Maroko 2012 i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s