Tanie noclegi na całym świecie! Nocleg za darmo Airbnb!

Dzisiaj chciałabym przedstawić bardzo fajny portal – Airbnb!
Kiedy napisałam notkę o Paryżu, wspomniałam o tanich noclegach u pewnej Polki. Dostałam dużo wiadomości i zapytań dotyczących adresu e-mail tej pani. W Paryżu byłam kilka lat temu kiedy portal Airbnb jeszcze nie istniał. W tej chwili mamy dostęp do tysięcy osób wynajmujących swoje pokoje czy mieszkania za ceny nieraz o wiele niższe niż hostele, a w dużo wyższym standardzie.
Pomysł jest prosty – każdy może się zarejestrować i po przejściu odpowiednich procedur wynajmować swoje mieszkanie, bądź jego część. Jest to taki płatny couchsurfing dla bardziej wymagających. Ja korzystałam z tego serwisu kilka razy i bardzo go polecam – oczywiście należy czytać komentarze danych osób ale ogólnie można znaleźć bardzo korzystne oferty, a przy tym gospodarze troszczą się o nas dużo bardziej niż większość właścicieli hoteli czy hosteli i chętnie nam pomogą i wskażą ciekawe miejsca, a także odpowiedzą na wszystkie pytania.

A teraz mam dla was coś specjalnego – 25$ na start! Jeśli zarejestrujecie się przez ten link http://www.airbnb.pl/c/apyzowska?s=8 to po dokonaniu rezerwacji za min 75$ (około 230zł), czyli np. zarezerwowaniu pokoju dla dwóch osób na dwie lub trzy noce, dostajecie 25$ (w tej chwili 91 zł) w prezencie!!!

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Dlaczego warto odwiedzić Lwów

Lwów to pierwszy przystanek naszej wycieczki na Krym z września 2013.. Teraz dzieją się tam różne rzeczy i myślę, że nadszedł czas w końcu dodać jakieś zdjęcia.. A Lwów to jedno z moich ulubionych miast

Image1. Raj dla miłośników starych samochodów – można tam znaleźć wiele modeli, których w Polsce już nie ma, bądź nigdzie nie było. Po ulicach jeżdżą głównie Łady, można też wypatrzyć Trabanta czy UAZa.

Image

2. Lwów to część naszej historii i mimo, że teraz żyje tam zaledwie kilka procent Polaków, warto go odwiedzić na równi z Krakowem, czy Warszawą. Cmentarz Orląt Lwowskich, Pałac Potockich, Kopiec Unii Lubelskiej i wiele innych zabytków.

Image

3. Można pobawić się w szukanie polskich śladów :) Tych mniej oczywistych, o których nic nie piszą w przewodnikach..

Image

4. Wiele z Lwowskich atrakcji jest ukryta. Np. Dom Legend – restauracja umieszczona w 4 piętrowej kamienicy, której każda z 7 sal opowiada inną historię (np. sala Lwów, gdzie zebrano setki fotografii, czy sala lwowskiego bruku). Możemy tam zjeść i napić się piwa – najprawdopodobniej zostaniemy obsłużeni przez jednego z wielu zatrudnionych tam karłów.

A na dachu trabant! Na warszawskich tablicach :) Czytaj dalej

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Tanger i autostopem przez Europę

I tak kończy się nasza marokańska Odyseja i zaczyna się zachodnioeuropejska, czyli długa droga do domu. Ale o tym później. Ostatni przystanek to Tangier. Brudny i męczący, za to ze wspaniałymi lodami.. Stąd wsiadamy na prom (25 euro/osoba – drożej niż nasze bilety na samolot!) i docierami do hiszpańskiego Algeciras. Z ciekawostek w nocy budzi nas huk i hałas – okazuje się, że to marokański ślub! Jak tłumaczą nam sklepikarze pokazując palec serdeczny i obrączki. Tłum ludzi paraduje przez medynę za gromadą strzelców, raz za razem strzelających w powietrze robiąc ogromny hałas oraz panną młodą wiezioną na koniu. W zamkniętej budce. Mimo, że kocham jeździć konno to w tej sytuacji jej nie zazdroszczę.

DSCF8181
Tak oddala się Maroko. Niesamowite i irytujące, zrelaksowane i męczące. Na razie czujemy ulgę, ale po jakimś czasie zaczniemy tęsknić.

Po przyjeździe do hiszpańskiego portu Algeciras przeżywam szok. W Maroku po przyjeździe do nowego miejsca należy uzbroić się w pancerz ochronny (szczególnie jesli idziesz z plecakiem), ponieważ zaraz zbiega się tłumek naganiaczy, którzy atakują dosłownie na każdym kroku. A tu, w Hiszpanii nic.. Nikt się nami nie interesuje. Ulga.

1wbrew obiegowej opinii autostop w Hiszpanii jest możliwy, zabierają prawie wyłącznie młodzi ludzie.

DSCF8190A tak się śpi w oliwnym gaiku. Oczywiście całą drogę śpimy na dziko – policję spotykamy dwa razy i za każdym życzą nam dobrej nocy.

A przez Europę jedzie się długo i żmudnie. Cała podróż zajmuje nam 7 dni, ze względu na koniec sezonu urlopowego(jest koniec sierpnia), korki, pełne samochody, złą pogodę i nasze lenistwo. Najgorszym problemem jest to, że nie mamy żadnej kuchenki turystycznej i zdani jesteśmy głównie na pasztety i puszki… Przy deszczu, zimnie i spaniu w namiocie to mało przyjemne. Po drodze utykamy na dłużej w paru miejscach, spotykamy masę bardziej lub mniej ciekawych ludzi i zahaczamy o Barcelonę o której planuje oddzielny wpis.

DSCF8237DSCF8259

Opublikowano Maroko 2012 | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Tetouan i Chefchaouen

Kolejnym miasteczkami na naszej trasie są Tetouan i Chefcheauen. Postanawiamy przeskoczyć kawałek Maroka i decydujemy się na autobus. Kupujemy bilety na autobus nieturystyczny, którym jeżdżą w 95% marokańczycy, a i tak czeka nas bazar. Otóż zanim taki autobus odjedzie ze stacji przechodzi przez niego co najmniej 10 sprzedawców, żebraków, tancerzy i innych ciekawych osób, oferując swoje usługi. Także mamy do wyboru – czekoladę, wybielającą pastę do zębów, orzeszki, biżuterię i zegarki. A wszystko to nie ruszając się z miejsca! Co ciekawe największą popularnością cieszy się pasta do zębów…

Tetuan to ładne, czyste miasteczko – czujemy się trochę jak w Hiszpanii. Szerokie ulice, piękne stare budynki – od razu widać, że jest to miasto mocno kolonijne. Jest dodatkowo wysprzątane, bo w najbliższych dniach miasto ma odwiedzić król! Spacerujemy odwiedzając park, cmentarz (z kozami) oraz medynę.

DSCF7882DSCF7964najczystsze miasto jakie widzieliśmy w Maroku – Tetouan

Europejska atmosfera rozluźnia nas na tyle, że znów dajemy się naciągnąć „przewodnikowi”!! Eh.. ta wiara w ludzi oraz zabrać do berberów, którzy są mili i gościnni, póki nie odmówisz kupna dywanu (żadne rozsądne argumenty nie działają – brak miejsca w plecaku? – wyślemy! masz już dywan? – nie szkodzi, kup dla mamy. Nie masz pieniędzy? – przecież to takie tanie, wy europejczycy macie pełno kasy). Czytając tego bloga można odnieść wrażenie, że nienawidzimy dywanów i ogólnie nikomu nie chcemy dać zarobić. To nie tak.. chętnie kupujemy przepiękne marokańskie wyroby i zwozimy do domu mnóstwo przedmiotów. Po prostu nie podoba mi się podejście wytwórców dywanów i swoiste przymuszanie do zakupu.

DSCF7892widok z tarasu berberskiego centrum sztuki (oraz sprzedaży dywanów)

DSCF7898Adam w ukrytej kamerze
DSCF7956DSCF7877wschód słońca nad Tetouanem

DSCF7908kozy wskakują do nagrobków
Chefchaouen – znane ze zdjęć miasteczko z niebieską medyną. Wygląda zupełnie bajkowo, a i atmosfera wyluzowana (może przez to, że znajdujemy się w góach Rif czyli miejscu gdzie hoduje się więcej trawki, niż czegokolwiek innego). Co ciekawe miasteczko na niebiesko pomalowali Żydzi.. W XIX wieku. No proszę jak łatwo stworzyć atrakcję turystyczną – może należy zabrać się za malowanie polskich wiosek..? Tu spotykamy miłą parę Polaków i włóczymy się trochę we czwórkę robiąc tysiące zdjęć,które zastąpią rozwlekły opis naszego pobytu w miasteczku.

DSCF7986Chefchaouen wygląda nieziemsko

DSCF8009DSCF8134DSCF8092

Opublikowano Maroko 2012 | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Essaouira – Oualidia

Z Essaouiry wydostać się było stosunkowo ciężko, szczególnie, ze poszliśmy w zła stronę.. Dlatego też stopowanie (i łażenie z ciężkimi plecakami) zajmuje nam cały dzień. Udaje nam się spotkać przemiłych ludzi – m.in. pana z synkiem, który zabiera nas na plaże z najwyższymi falami w Maroku oraz młodego nauczyciela, który wyjechał „na spacer”. Nauczyciel opowiada nam o problemach w Maroku, o tym że nie ma pracy i o tym jak Maroko chciałoby wejść do Unii europejskiej (na myśl o tym tylko uśmiecham się w duchu – przez miesiąc tam widziałam może 3 paragony..). Opowiada nam niesamowitą historię o złodziejach piasku – ponoć plaże w tych okolicach są bardzo dobre, więc mafie przyjeżdżają w nocy ciężarówkami i pod bronią i kradną tony piasku z plaż!

DSCF7788

W ten miły sposób docieramy do Oualidii, której nie planowaliśmy odwiedzić, ale jako że jest już ciemno postanawiamy tam zostać. Przewodnik twierdzi, ze miasto słynie z ostryg. Niestety żadnych nie znajdujemy jest za to piękna laguna (która w nocy cała we mgle wygląda zupełnie nieziemsko) i grillowane rybki, które zadymiają całą okolicę. Następnego dnia wybieramy się na plażę i pływamy sobie kajakiem po falach. Co mnie złości to poubierane kobiety.. Nawet 10-letnie dziewczynki pływają w pełnym ubraniu (do kostek), a tuż obok leży mężczyzna w samych gaciach. Ogólnie Oualidia to niesamowicie zapchane miejsce – jest to kurort ale głównie dla marokańczyków, nie dla turystów.

DSCF7824grillowane rybki, a dym tak gęsty że nie da się oddychaćDSCF7797laguna – brzmi nieźle 

Opublikowano Maroko 2012 | Otagowano , , | 1 komentarz